A może na basen?
Wróciliśmy właśnie ze spaceru. Duszno, parno, gorąco. Aż chciałoby się pojechać na basen! Hmm może uda mi się przekonać szanownego małżonka!? Olkowi też pewnie spodobałoby się.
Dla tych, którzy mają wątpliwości czy brać dziecko na basen mówię: brać! Frajda murowana!
A jak to się robi?
Jak Olek było mały i łatwo było go nosić w foteliku/nosidle nieśliśmy go w nim aż na halę basenową i dopiero tam przebieraliśmy. Zakładaliśmy pieluchę (Huggies Little Swimmers) i do wody! Trzeba przyznać, że na początku Młody trochę sceptycznie podchodził do tej ‘dużej wanny’ ale później już pięknie się pluskał na brzuszku i pleckach. Po kąpieli: przebieranie, ubieranie i potem mleko (syn siedział w nosidle gdy my się przebieraliśmy, więc nie było większych problemów z trzymaniem / noszeniem / pilnowaniem itp.).
Wygodnie wybrać się z dzieckiem w dwójkę, ale jedna osoba też sobie poradzi.
I dobrze też pojechać rano, gdy na basenie jest raczej pusto.
Mmmmm to co z tym basenem?