Czułe słówka
„Pępuszek” – tak mówiłam na początku ja.
„Knypcio” – to wymyślił mój brat.
„Myszaku” też mówiłam (no bo jak można nazwać faceta myszką – lepiej myszakiem).
Królowały „Oluś”, „Oleczek”.
Czasami w żatrach mówię „Mały terrorsyta” (jak rozrabia ;-))
„Młody” – też mi się często zdarza.
A w rozmowach z mężem używamy sporo razy „Edzik”.
Jeden mały człowiek… a ile ksywek ;-)
Bardzo ciekawy blożek. Życzę wytrwałości w jego prowadzeniu.