Multibabykino
…czyli jak nie zwariować przez pierwsze tygodnie / miesiące po porodzie…
Nie czarujmy się. Na początku chyba większość niemowląt je, śpi, płacze, je śpi, płacze i je i śpi i płacze ;-) A większość mamuś jest już tym po prostu zmęczona.
U mnie – jednym ze sposobów oderwania się od tej dziecięcej rutyny – okazało się Multibabykino. Gdy Młody skończył dwa miesiące, wpakowaliśmy się do auta i po prostu pojechaliśmy do kina na specjalny seans dla mam z dziećmi. I to był naprawdę dobry pomysł!
Jak takie coś szczegółowo wygląda? Cała sala kinowa przeznaczona jest dla mam i ich pociech – w praktyce oznaczało to może 8 matek z dziećmi i 400 miejsc wolnych. Większe szkraby siedziały na kocykach, a mniejsze w swoich fotelikach / wózkach. Klimatyzacja była ustawiona tak, że na sali było całkiem przyjemnie, światło nie było do końca zgaszone, a na początku kobieta z obsługi pytała się, czy dźwięk jest już ok, czy jeszcze ściszyć. W rogu sali stał przewijak z pieluchami i chusteczkami.
A jak Olek? A Olek – jak większość dzieciaków – najpierw zjadł, a po przyciemnieniu światła – poszedł po prostu spać. I tyle.
A ja? A ja zobaczyłam film w całości, zrelaksowałam się i odpoczęłam. Pięknie!
Ps. Seanse w Multikinie odbywają się w środy o 12.00. Ja płaciłam 10 zł, ale widzę teraz na stronie (www.multikino.pl), że obecnie kosztują 15 pln. Repertuar różny: przeważnie największe kinowe hity.