Odparzenia
Podjechaliśmy dziś na spacerku do ‘zaprzyjaźnionej’ apteki. Może nie tyle zaprzyjaźnionej, co przyjaznej matce z wózkiem (szeroki wjazd, brak schodów, doskonale wiecie o czym mówię). Kupiliśmy Oilatum Soft. Lubimy Oilatum Soft. Jakiś czas temu nieźle urządziliśmy się po owsiance. W dwa dni Młodemu zrobiły się odparzenia (uczulony?!). Wcześniej nie znaliśmy tej przypadłości, zawsze był spokój, a tu taka wpadka!… No i zaczęło się kombinowanie… Osławiony Sudocrem – do bani, poprawy zero!… Bepanthen – nigdy nie wysychał, skóra mokra, odparzenie wilgotne, dziękuję (a swoją drogą Bepanthen bardzo lubię – jeszcze o tym napiszę kiedyś)… I wyniuchałam – chyba w internecie – Oilatum Soft. Po jednym użyciu była poprawa, a krem się fajnie wchłonął i zostawił trochę ochronnej warstwy. Po posmarowaniu nocnym… odparzenie poszło w zapomnienie (ohmm ale rym!). A krem nadaje się też idealnie do nawilżenia skóry, więc czasem profilaktycznie stosujemy. Polecam! Ps. Wszystkim węszącym reklamę mówię: nikt mi za takie posty nie płaci… A może szkoda hihihi…