Rok temu
Rok temu powoli zaczynało robić się ‘gorąco’. Każdy telefon, który dobierałam, zaczynał się pytaniem, czy aby na pewno nie jestem już na porodówce. Do wyliczonego terminu porodu zostawało już tylko 9 dni, torba była spakowana i tak sobie czekaliśmy.
Właściwie nie byłam jakoś zestresowana, to znajomi i rodzina wprowadzali atmosferę nerwowego oczekiwania. A ja chodziłam na spacery, odpoczywałam na ogródku i zastanawiałam się jak to będzie. I miałam tylko jedno życzenie – żeby poród zaczął się w nocy, bo upały były straszne, a na klimatyzację w szpitalu mogłam liczyć. Noo oczywiście miałam też drugie – żeby wszystko odbyło się szybko i żeby nie bolało ;-) Ależ to było marzenie!!!
Ps. Opis porodu zostawię sobie na kiedyś. Nie mam dzisiaj ochoty na horrory ;-)
Interesujące i godne polecenia wpisy. Czytałam o porodzie ostatnio też ciekawy artykuł na http://kobieta.netbird.pl/a/257/11288,1 i muszę przyznać, że dowiedziałam się przy okazji wielu ciekawych rzeczy, które przyznam mnie zaskoczyły i rozwiały moje wątpliwości. Może ktoś podrzuci mi jeszcze jakieś informacje.