Cymbałki
Olek lubi muzykę / dźwięki, co pewnie nie jest za oryginalne w jego wieku, ale i tak postanowiliśmy mu kupić cymbałki.
Wczoraj kurier przywiózł paczkę. To taki spóźniony prezent na roczek. Spóźniony, bo czekaliśmy co dostanie od innych, oczywiście nie chcieliśmy, żeby prezenty się powtórzyły.
Szukaliśmy czegoś estetycznego i bezpiecznego. Koleżanka kupiła córce do zabawy zwyczajne cymbałki, ale stwierdziliśmy, że takie się nie nadają, bo mają za ostre kanty.
Znalazłam w sklepie internetowym cymbałki Little Tikes. Na zdjęciach wyglądały fajnie, solidnie, więc zamówiliśmy. I trzeba przyznać, że w rzeczywistości (czy jak kto woli w realu) są całkiem OK. Mają dość duże, zaokrąglone klawisze, plastikową pałeczkę na sznurku (fajnie jakby sznurek był dłuższy… no ale – wiadomo – względy bezpieczeństwa). Jeśli chodzi o udziwnienia to cymbałki maja z boku kółka i uchwyt, żeby można je było ciągnąć. Pomysł jak dla mnie trochę dziwnawy, no ale niech będzie, niczemu to nie szkodzi.
A jak z użytkowaniem? Jak na razie mogę napisać, że się Młodemu spodobały. Uderzanie pałeczką w klawisze szło mu całkiem sprawie i miał przy tym sporo radochy! Jest tylko pytanie, czy szybko mu się znudzą ale nad tym na razie nie będę się zastanawiać.
Martynka 9lat
Martynka 8 :laugh: lat
Maks 2,5 roku