Fotelik Roemer King
Pisałam przeszło miesiąc temu, że zmieniliśmy fotelik z 0-13 kg na 9-18 kg. Obiecałam wtedy, że napiszę coś więcej w tym temacie. Proszę bardzo :-)
Na początku muszę stwierdzić, że fotelik Roemer King Plus to był dobry wybór. Olek jeździ w nim już jakiś czas i widzimy, że fotelik sprawdził się na krótszych i dłuższych trasach. Podpadnie to pewnie pod reklamę, ale na razie nie doszukaliśmy się w nim wad.
Z zalet wymienię następujące:
- jest wygodny, ani za duży ani za mały – Olek nie ma w nim ciasno ale też nie lata na boki,
- ma zagłówek – przydaje się, gdy Młody zasypia (nie przekręca wtedy głowy), a do tego nie zasłania jakoś specjanie widoku i jest regulowany,
- pasy bezpieczeństwa – są pięciopunktowe, szerokie, dobrze leżą, mają wkładkę amortyzującą (redukującą podobno siłę nacisku na klatkę piersiową w czasie wypadku ale są przez to też wygodniejsze),
- ma regulację pochylenia oparcia – miałam wątpliwości, czy pochylenie będzie odpowiednie, ale w praktyce nie ma z tym problemu – nie zdarzyła się właściwe sytuacja, żeby w czasie snu Młodemu głowa poleciała do przodu,
- łatwy montaż – fotelik musieliśmy kilka razy wyciągać z auta lub montować w innym, za każdym razem zajęło nam to tylko chwilę – wystarczy podnieść samo siedzisko, przełożyć pas przez oznaczone miejsca i gotowe, nie ma chyba możliwości złego zamontowania całości.
A! Jest jednak jedna wada, ale chyba powszechna jeśli chodzi o foteliki. W czasie upałów (mimo klimy) Olek czasami się w tym foteliku spoci, przy czym zaznaczam, że nie jakoś mocno. Wiem, że można do fotelika dokupić pokrowiec frotte na lato, ale my stwierdziliśmy, że to nie jest konieczne.
Jeszcze przypomnę, że testy zderzeniowe Romera Kinga wychodzą bardzo dobrze, a cena to ok. 1000 zł. Nie powiem, dużo, ale warto było wydać te pieniądze.
Kropka. Koniec tej ‘reklamy’.