Znieczulenie do porodu
Przed chwilą czytałam posty na forum odnośnie znieczulenia przy porodzie i się zdziwiłam, bardzo… ale po kolei.
Od początku ciąży wydawało mi się, że urodzę naturalnie. Czytałam dużo o porodach i część o cesarskim cięciu zawsze omijałam szeroki łukiem, więc w temacie znieczuleń znałam tylko pojęcie znieczulenie zewnątrzoponowe. I przed chwilą przeczytałam na forum, że przy cesarce można mieć albo narkozę albo znieczulenie podpajęczynówkowe, a zewnątrzoponowe jest tylko do łagodzenia bólu.
Hasło „podpajęczynówkowe” to dla mnie kompletna nowość. Ale tak właściwie to nigdy się nad tym nie zastanawiałam. Wiem tylko, że dostałam igłę w plecy, co było dość przerażające, a później zrobiło mi się błogo… błogo, bo przestało boleć. I to było wtedy najważniejsze… jakoś nazwa znieczulenia nie wydała mi się wcale istotna ;)
Cóż, trzeba się będzie jeszcze zagłębić w ten temat skoro taka ignorantka ze mnie!
Foto: wikipedia.org