Fontanna piłek Playskool
Dzisiaj kilka słów o fontannie piłek Playskool, która miała być dla Młodego prezentem mikołajkowym, a jednak – z racji choroby, a zatem marudzenia i niskiego zainteresowania czymkolwiek – jest testowana przez Olka od prawie dwóch tygodni. Cóż, rodzic chorego dziecka wykorzysta każdy możliwy sposób, żeby umilić potomkowi chorowanie…
Wracając do fontanny… Nie byłam przekonana czy ją kupić, czy Olek nie jest już czasami za duży na takie zabawki, bo fontanna w założeniu jest przeznaczona dla dzieci w wieku od 9 miesięcy.
Niepotrzebnie się zastanawiałam. Młody zabawkę polubił. Nie była to wprawdzie miłość od pierwszego wejrzenia – dwa pierwsze uruchomienia wiązały się z krzykiem i płaczem, bo zabawka jest dość głośna – ale obecnie fontanna jest używana dość często.
Główną ideą zabawki jest chyba zbieranie przez dziecko piłeczek, które wyskoczą z fontanny na podłogę. U nas Olek – odwrotnie – uruchamia wyrzutnię, żeby później piłki porozrzucać. Cóż, najważniejsze, że mu się podoba.
Co jeszcze? Fontanna jest produkowana przez Playskool (Hasbro). Kosztuje średnio 110-130 pln. Po uruchomieniu podrzuca piłki przez ok. 30 sekund. Opakowanie nie zawierało baterii i trzeba je dokupić (3x R20).
A! Głośność zabawki zredukowaliśmy poprzez zaklejenie głośnika: dzięki temu nie słychać melodii, a jedynie wiatrak/silniczek.
Chcialem tylko zaznaczyc, aby uwazac, by zabawka nie stala blisko lodowki, a bynajmniej jajka znajdywaly sie na gornych polkach lodowki.
Nasz Alexis….. ehm no to na tyle ;)