Zjeżdżalnia dla dzieci Smoby
Wspomniałam kiedyś, że mamy zjeżdżalnię dla Olka. Obiecałam wtedy ją opisać. Czas najwyższy to zrobić, bo sezon ogródkowy już właściwie za niedługo, a i zjeżdżalnia od kilku dni jest mocno przez Młodego okupowana!
Kupiliśmy ją na jesień zeszłego roku. Jest to model Smoby King KS Zjeżdżalnia Króla, długość ślizgu 150cm. Zdecydowaliśmy się na nią, bo wydawała nam się odpowiednia: nie za krótka i nie za długa. Stwierdziliśmy, że taki rozmiar będzie dla Olka bezpieczny.
I co się okazało? Na początku nie nastawialiśmy się, że Młody poradzi sobie wejść na zjeżdżalnię, ale myśleliśmy, że ze ślizganiem się będzie OK. Niestety, ślizg jest zakrzywiony i w pewnym momencie Olek tracił równowagę i uderzał w niego głową. Stwierdziłam wtedy, że źle wybraliśmy, ale po pewnym czasie spróbowaliśmy znów i tym razem Młodemu szło lepiej: po prostu dorósł do zjeżdżania. Nadal jednak nie potrafił wejść na górę. Chciał wchodzić na kolanach albo po dwa schodki na raz. Nie wyglądało to za dobrze, więc zjeżdżalnia znów nie była używana.
I oto kilka dni temu Olek zaczął się kręcić obok zjeżdżalni, przyglądał się i w końcu zdecydował się wejść, a potem sam zjechać! Kilka razy musiałam go jeszcze asekurować (ale raczej z przewrażliwienia niż z prawdziwej potrzeby) ale teraz śmiga aż miło! A i radości przy tym co niemiara! Śmiech, błysk w oku i co tam jeszcze :-)
Jeśli macie miejsce, kupcie dziecku zjeżdżalnię! Choć może poszukajcie takiej z prostym ślizgiem…
A! Przy kupnie ważne też jest alby ślizg przypominał rynnę (miał ograniczniki po bokach).
fot. www.smoby.com
Ps. Do zjeżdżalni można podłączyć wąż ogrodowy z wodą ale tego (ze względów oczywistych) jeszcze nie próbowaliśmy.