Zanim kupimy parówki

Nie znam dzieci, które nie lubią parówek, choć pewnie takie są. Za co je lubią? Nie mają krętów jak bywa w kiełbasach, nie mają tłuszczyku, jaki otacza czasem wędlina, kroi się je fajnie, bez krojenia też łatwo się je pałaszuje. Można zjeść na zimno, można podgrzać w mikrofalówce, ugotować w wodzie a nawet usmażyć. Smakują też na kanapkach albo w sałatkach. Parówki lubią więc i dzieci i mamy, dla których to bezproblemowa potrawa a i tania.

Dlaczego więc, mimo tylu plusów, parówkowi zwolennicy powinni być ostrożni? Pozornie mięsny produkt czasem niewiele ma wspólnego z mięsem. Za to w składzie parówek możemy czasem, a raczej często, znaleźć takie składniki, że odechciewa się je jeść. Zanim więc wrzucimy do koszyka paczkę parówek, czytajmy etykiety, żeby być świadomym, co jemy i unikać tych produktów, które nie tylko napełniają żołądki, ale także podtruwają organizm.

Parówka to mięso mocno zmielone, z dodatkiem tłuszczu i przypraw. Jeśli jest tam mięso to dobrze, prawda? Tak można przypuszczać, o ile trafi się na dobrej jakości parówki. Unijne normy nakazują, aby w parówce mięsa było minimum połowa składu. Polscy producenci często wytwarzają parówki o wiele bardziej „wypasione”, w których mięsa jest nawet do 90%. Co nie znaczy, że znajdziemy na sklepowych półkach również takie parówki, w których

Mięsa jest zaledwie 1/3 składu. Oprócz tego, co najwartościowsze, znajdziemy też mniej atrakcyjne składniki, takie jak skórki wieprzowe lub drobiowe (to tak zwana emulsja), zmielone korpusy, ścięgna, włókna, błony oraz tłuszcz. MOM, czyli mięso oddzielone mechanicznie – taka pozycja w składzie parówek powinna dać nam do myślenia, wszak to są zwykłe odpady, których Unia Europejska nie uważa za mięso. Choć te mięsopodobne składniki da się zjeść, to trzeba pamiętać, że delikatne żołądki dzieci nie zawsze bezproblemowo trawią taki skład. Co jeszcze możemy dostać w pakiecie od producenta w parówce? Groch, seler, skrobię ziemniaczaną, kaszę mannę i białko sojowe, a także to, co najbardziej niepokojące – wzmacniacze smaku i zapachu, przeciwutleniacze i konserwanty, czyli chemia, chemia i jeszcze raz chemia.

Jeśli więc nasze pociechy lubią parówki, to kupujmy je, choć nie za często. Jednak stanowczo odradzam produkty o kiepskiej zawartości, bo te dość że paskudnie smakują, to jeszcze szkodzą. Zdecydowanie wystrzegajmy się parówek, które zawierają w składzie zawierają około 70% MOM, 20% emulsji i 10% tłuszczu – to najgorszej jakości produkt, w którym praktycznie mięso się nie znajduje.


Zostaw komentarz, uwagę, myśl...


easystat.eu - Statystyki odwiedzin stron www