Wpisy dla słowa kluczowego ‘canpol babies’

Gryzak do owoców (Canpol Babies)

Gryzak do owoców (Canpol Babies)

Agatka skończyła niedawno pół roku. Zaczęło się rozszerzanie diety. Pamiętam, że Olek od razu sobie poradził z jedzeniem z łyżeczki. Z Agatką było gorzej: krztusiła się, pluła, więc zaopatrzyliśmy się w gryzak do owoców i teraz wcina aż miło.

Gryzak do owoców czy też — jak mówi oficjalna nazwa producenta — siateczka do podawania pokarmów jest przeznaczona dla dzieci w wieku powyżej 5 miesięcy.   …czytaj dalej…

Kubek ze słomką

Kubek ze słomką

Kupiliśmy ostatnio Młodemu kubek ze słomką… bo co z tego, że potrafi się napić z normalnego kubeczka, jeśli bardziej od picia bawi go wylewanie…

Kubek Jakubek ze słomką — tak nazywa się to nowe naczynie i produkuje je Canpol Babies.   …czytaj dalej…

Termoopakowanie Canpol Babies

Termoopakowanie Canpol Babies

Robi się zimno, więc może dziś mały wpisik w temacie termoopakowań?

Mamy termoopakowanie balonik z Canpol Babies. Jest to styropianowy pojemnik zamykany na zamek.   …czytaj dalej…

Miseczka z przyssawką

Miseczka z przyssawką

Kupiliśmy Olkowi miseczkę z przyssawką.

Co tu dużo mówić, nasz syn na pewno  nie należy do niejadków. Zje wszystko, przynajmniej jeśli mówimy o różnych smakach potraw   …czytaj dalej…

Mata edukacyjna

Mata edukacyjna

Jedną z rzeczy, którą bardzo nam się przydała przez długi czas była mata edukacyjna.

Olek matę dostał od babci, więc nie mieliśmy wpływu na jej wybór. Sami pewnie zdecydowalibyśmy się na coś bardziej fantazyjnego ale ta mata (Mata do zabawy z pozytywką miś, Canpol Babies) okazała się całkiem fajna, mimo że z pozoru wygląda skromnie.   …czytaj dalej…

Torba dla mamy

Torba dla mamy

Upały, słońce. Przez ostatni tydzień większość czasu spędzaliśmy na ogródku, a wieczorami jeździliśmy gdzieś dalej na spacery. Wiadomo, na spacer trzeba zawsze wziąć jakieś ubranko, pieluchy, jedzonko — żeby nie musieć za każdym razem pakować tych samych rzeczy, kupiliśmy już dobry czas temu torbę.   …czytaj dalej…

Mycie ząbków

Mycie ząbków

Podjechaliśmy wczoraj do sklepu na większe zakupy. Kupiliśmy Młodemu nową szczoteczkę do zębów.

Poprzednia była silikonowa (Pierwsza szczoteczka do mycia zębów - Canpol Babies) i nakładana na palec. Sprawdziła się, żeby nauczyć Olka otwierać buzię do mycia zębów ale, gdy ząbki urosły, przestała być skuteczna: ciężko nią dotrzeć we wszystkie miejsca, a wypustki silikonowe bardziej ślizgają się po zębach niż je szorują.

Wczoraj zdecydowaliśmy się kupić szczoteczkę taką ‘bardziej dorosłą’, przypominającą zwykłe szczoteczki do zębów. Znaleźliśmy jedną z Jordana (Szczoteczka Jordan Step by Step 0-2) przeznaczoną dla dzieci od 0 do 2 lat. Jeszcze jej nie używaliśmy, więc mogę na razie opisać, co widzę. Szczoteczka ma miękkie włosie i nie za dużą główkę. Rączka jest duża i wyprofilowana, żeby ładnie pasowała w małe rączki, żeby dziecko mogło samo nauczyć się nią posługiwać (tak akurat twierdzi producent ale chyba ma rację). Do tego jest kolorowa, fajne wygląda — powinna się Młodemu spodobać.

Dodatkowo dokupiliśmy pastę, a raczej żel do zębów dla dzieci (Ziajka — Żel do zębów dla dzieci). Bez fluoru, do stosowania od pierwszego ząbka, o smaku żurawinowym. Na opakowaniu producent napisał, że zawiera m.in. antybakteryjne ekstrakty z tymianku i lukrecji. Zdecydowaliśmy się na ten żel, bo napisali, że połknięcie nie powoduje negatywnych skutków, a jak znam życie, na razie więcej większość tej pasty wyląduję w Olkowym brzuszku.

Ps. Tak, wiem. Dzisiaj było dużo tekstu prawie jak z reklamy ale chciałam napisać trochę konkretów. Za jakiś czas napiszę jak szczoteczka i żel spradzają się w praktyce.

Niemowlęcy manikiur

Niemowlęcy manikiur

Niemowlęcy manikiur, czy też manicure (jak wolicie) czyli o małych paznokciach słów kilka.

Co robi mama przed porodem? Czyta, ogląda, przeczesuje tony książek, przeklikuje tysiące stron w internecie. I kupuje wyprawkę! I oczywiście, mimo całej swojej super wiedzy, kupuje coś co kompletnie do niczego się nie nadaje!

U nas taką rzeczą okazały się nożyczki do obcinania paznokci (Canpol Babies). Wyglądały OK, zaokrąglone końcówki — „Nie zrobię Młodemu krzywdy” — pomyślałam”. No i nie zrobiłam!!! Bo te nożyczki nie nadawały się do użycia. Za grube, toporne, ciężkie w manewrowaniu. Nawet moje paznokcie miałabym problem tym poobcinać!

Może kiedyś przydają się chociaż na plastykę hehehe ;)

To czego używamy? Ano zwyczajnych nożyczek, wąskich, takich do wycinania skórek. Owszem, ostre, ale nie zdarzyło mi się ukłuć nimi synka.

Bo na obcinanie paznokci trzeba mieć sposób. I my mamy… ale o tym jeszcze napiszę…

easystat.eu - Statystyki odwiedzin stron www