Wpisy dla słowa kluczowego ‘fisher price’
Zestaw „Mały doktor” Kiddieland
Byliśmy ostatnio na bilansie dwulatka (wreszcie, wszystko OK). Młody był wyjątkowo spokojny. Miałam już wizję płaczu i krzyku — jak to było przy wcześniejszych wizytach — a tu spokój i cisza. Olek dał się zbadać, a gdy pani doktor powiedziała, by zdjąć mu koszulkę, zażądał „tajpetki teś”. Powstaje pytanie czy dziecko mi się wydoroślało czy to jednak efekt zabaw z zestawem „Mały doktor” w który zaopatrzyliśmy się ostatnio i o którym będzie dzisiejszy wpis. …czytaj dalej…
Kostki Playskool
Fenomen kubeczkowy trwa!
Do dwóch kompletów: Smiki i Fisher Price dokupiliśmy jeden firmy Playskool. Nie są to wprawdzie kubeczki, a kostki, ale idea zabawki jest dokładnie ta sama. …czytaj dalej…
Kubeczki Fisher Price
Pisałam już kiedyś, że Olek uwielbia kolorowe kubeczki Smiki. Zawsze lubił je przestawiać, próbował układać. Ostatnio opanował do perfekcji składanie kubeczków w kupkę i ustawianie w piramidę. Dokładnie pamięta kolejność w jakiej trzeba to zrobić i właściwie się nie myli.
Dzisiaj byliśmy na zakupach i natknęliśmy się na podobne kubeczki z Fisher Price’a …czytaj dalej…
Garnuszek na klocuszek
Pisałam już, że Olek na roczek dostał cymbałki. Dołożyliśmy do nich zabawkę, o której słyszała chyba każda mama, a mianowicie Garnuszek na klocuszek Fisher Price.
Muszę niestety powiedzieć, że się na tej zabawce zawiodłam, szczególnie jeśli porównuję ją z pchaczem / jeździkiem tej samej firmy. Chodzi mi o dwie sprawy. Pierwsza, niewielka, to fakt, że przykrywka nie zamyka garnuszka. W założeniu miała się trzymać po odwróceniu zabawki (sądzę tak, po tym, że ma wypustki), a ona po prostu spada. Co tu dużo mówić, takie coś pachnie mi chińską tandetą.
Druga sprawa to już wada, jak dla mnie poważna, w całym projekcje albo ewentualnie złym wykonaniu klocków. Zadanie całego garnuszka — jak zapewne wiecie — to nauczenie dziecka wrzucania klocków odpowiednie otworki, a tym samym uczenie kształtów, ćwiczenie manipulacji itp. Pytam się więc, czemu klocki ciężko chodzą w otworki dla nich przeznaczone, na końcu się blokują i trzeba je dość mocno popchnąć? Olek wkłada klocek a ten nie chce wpaść do środka. Dodam jeszcze, że gdy 4 klocki są w środku na dnie to włożenie piątego też wymaga nie lada wysiłku.
Chcąc zachować obiektywizm, muszę przyznać, że zabawka ma też plusy: jest estetyczna, ma dwa tryby nauki (uczy kształtów lub cyferek od 1 do 5), wydaje dźwięki i gra dwie melodie, które uruchamia się nosem-guziczkiem lub poprzez — co jest akurat bardzo fajne i pomysłowe — włożenie ręki do garnuszka.
Jeździk / pchacz Fisher Price
Wracam do przeglądu Olkowych zabawek. Tym razem kilka słów o jeździku Fisher Price.
Pierwsze spostrzeżenie jest takie, że Olek dostał go na Boże Narodzenie, a zabawka nadal jest w użyciu, co więcej nadal go interesuje. Wniosek: jeździk / pchacz należy do zestawu zabawek ‘długowiecznych’.
Po drugie: Olek ciągle odkrywa w niej inne funkcje. Na początku lubił kręcić kluczykiem, potem naciskać przyciski radia, a ostatnio na topie jest wrzucanie klocków do bagażnika. Przycisk włączający światła jest jeszcze dla niego zagadką.
Po 3: zabawka gra melodie, śpiewa piosenki i wypowiada różne słowa (zamknij, otwórz, klakson, światła włączone itp). Ma tryb nauki i tryb muzyki — w zależności od wybranej opcji gada ;-) lub gra. Melodie są na tyle OK, że jeszcze od nich nie zwariowałam. Można też regulować głośność dźwięków.
Po 4: Pchacz ma podpórkę / siedzenie, które można ustawić w dwóch pozycjach: dziecko może siedzieć i odpychać się nóżkami lub stać i pchać całość.
Po 5: Zabawka — jak nazwa wskazuje — ma służyć do pchania lub jeżdżenia. I tu ciekawostka: Olek nie potrafi jej użyć w takim celu! Gdy próbuje ją pchać to autko mu odjeżdża (koła są plastikowe i po prostu ślizgają się), a gdy siadać — raczej nie potrafi odpychać się nogami a czasem ześlizguje się na boki.
Wnioski końcowe: Jako ‘urządzenie’ do zabawy — nadaje się idealnie, jako pchacz / jeździk — raczej średnio. Poleciłabym tę zabawkę ze względu na to, że ma dużo funkcji i potrafi zainteresować dziecko przez dłuższy czas.
Kubeczki
Co zrobić z drobnymi? Złotówkami, dwuzłotówkami itd.
Uzbierać 15 pln i wybrać się do sklepu po kolorowe kubeczki!
Kilka miesięcy temu kupiliśmy Olkowi zestaw ośmiu małych kubeczków. Każdy innego koloru, o innej średnicy i z innym układem i ilością dziurek. I to był strzał w dziesiątkę! Młody je uwielbia!
Kubeczki można wkładać jeden do drugiego, budować z nich piramidę (i przewracać ją, a jakże!), można użyć ich w kąpieli i polewać malucha wodą. Można nimi rzucać, chować je, układać wg kolorów, wielkości.
Zabawa dla dziecka, spokój dla mamusi. Polecam!
Aha! Producent naszych kubeczków to Smiki, ale widziałam też podobne z Fisher Price’a.