Wpisy w kategorii ‘Z życia syna’

Pierwsza wizyta u fryzjera

Pierwsza wizyta u fryzjera

Olek był dzisiaj pierwszy raz u fryzjera. Jestem z niego dumna!   …czytaj dalej…

Sala zabaw

Sala zabaw

Pogoda ostatnio nas nie rozpieszcza (ciągle pada), więc pojawiła się okazja, żeby przetestować salę zabaw, którą jakiś czas temu wypatrzyłam w internecie. Pojechaliśmy, pobawiliśmy się i wróciliśmy zadowoleni.   …czytaj dalej…

14 miesięcy

14 miesięcy

Olek kończy powoli 14 miesiąc. Może czas na mały ‘przegląd’:

Młody chodzi sam. Na zewnątrz woli jeszcze chodzić za rączkę. Nie biega. Sam wstaje, gdy się przewróci, nie potrzebuje już podpórki.   …czytaj dalej…

Chodzimy!

Chodzimy!

Pisałam już, że Olek zrobił swoje pierwsze samodzielne kroczki. Było to przeszło miesiąc temu.

Od tego czasu, aż do zeszłej niedzieli nie działo się nic! Nadal królowało raczkowanie i chodzenie przy meblach.   …czytaj dalej…

Przykra wiadomość

Olek był już na chrzcie, na ślubie. Na pogrzeb też musiał nadejść czas…

Dzisiaj zmarła jego Prababcia. Widywał się z nią prawie co tydzień.

Moja kochana Babcia.

Wieści z przychodni

Wieści z przychodni

Byliśmy dzisiaj w przychodni na szczepieniu.

Najnowsze dane dotyczące Olka to 78 cm wzrostu i 10,5 kg wagi. Sprawdziłam właśnie na www.siatkicentylowe.pl i wychodzi na to, że w obydwu przypadkach lokujemy się ok. 50 centyla.   …czytaj dalej…

Nowa fryzurka

Nowa fryzurka

Dzisiaj pierwszy raz obcięłam Olkowi włoski.

Nie można powiedzieć, żeby Młody miał bujną czuprynę, ale ostatnio część włosków podrosła mu na tyle, że zaczynały mu odstawać na uszach i szyi. I dzisiaj stwierdziłam, że najwyższa pora je trochę przyciąć.   …czytaj dalej…

Roczek za nami

Roczek za nami

12 miesięcy za nami. 12 miesięcy co do których byliśmy pełni obaw jak to będzie. 12 miesięcy uczenia się macierzyństwa i tacierzyństwa ;-) 12 miesięcy naszej małej rodziny. 12 miesięcy pełnych niespodzianek.

12 dobrych miesięcy.

Wczoraj świętowaliśmy to doniosłe ;) wydarzenie. Przyjechali goście, była msza na roczek, tort i prezenty. I dużo radości!

Pierwsze kroki

Pierwsze kroki

Obiecałam w poprzednim poście, że napiszę jaka nas wczoraj na ogródku spotkała niespodzianka… więc piszę.

Pogoda po południu dopisała (nareszcie!), więc zamiast spaceru zafundowaliśmy sobie miłe chwile na kocu, właściwie pierwszy raz w tym roku trafiła się taka okazja. Rozłożyłam koc na trawie, Młody dostał zestaw zabawek, a ja położyłam sie obok. I tak się spokojnie ten mój Olek bawił. Co ciekawe, bał się trawy, za nic nie chciał jej dotknąć

W pewnym momencie zabawki mu się znudziły i zaczął sie po mnie wspinać. Wstawał, rozglądał się i z wrażenia chyba przestawał się trzymać. Raz, drugi i trzeci. Pomyślałam, że może zrobię w takim razie kilka fotek skoro tak ładnie stoi i się rozgląda. Przygotowałam aparat, Olek spojrzał, w oku pojawił mu się ten błysk i… i zrobił w moją stronę malutki krok! A potem drugi! I bęc! Moje dziecko pierwszy raz w życiu zrobiło krok bez żadnej podpórki Nie muszę chyba pisać jak się ucieszyłam!!!

A potem powtórzył to jeszcze dwa razy i na razie nowy rekord w chodzeniu to całe 4 kroki ;-) No jej, od czegoś trzeba zacząć.

Nocnik

Nocnik

Naczytałam się jakiś czas temu o nocnikowaniu: że najlepiej zaczynać jak dziecko ma dwa lata, bo wtedy kontroluje zwieracze. Potem poczytałam na forum, że znaczna część dzieciaków w tym wieku na nocniku nie chce siedzieć i z odpieluchowaniem jest dużo problemów. Do tego doszło ciągłe zagadywanie mojej mamy o nocnik, bo my (brat i ja) na roczek lataliśmy już bez pieluch.

Pomyślałam, przemyślałam… Stwierdziłam, że zakup nocnika nie zaszkodzi, posadzenie Młodego na nim — tym bardziej.

Założenie było takie, żeby przyuczyć synka do siedzenia na nocniku, żeby później się nie zdarzyło, że nie będzie chciał na nim siedzieć, a będzie wrzeszczał, uciekał i co tam jeszcze.

Kupiłam. Całe 9 pln. Zaszalałam ;-). Posadziłam na nim Młodego. Zaczął marudzić. Wzięłam z nocnika. W myślach już miałam wizję dziecka w pieluchach idącego do podstawówki ;). Następnego dnia eksperyment powtórzyłam. Posadziłam. A tu dosłownie po kilku sekundach siku! Wiadomo — przypadek — ale jak mi morale podskoczyło! Pochwaliłam dziecko, ach i och.

To było jak mały skończył 10 miesięcy. Za niedługo kończy roczek i stan nocnikowania na dziś jest taki: sadzam Młodego na nocnik rano, po drzemce, po posiłkach i przed kąpielą. I prawda jest taka, że Olek zawsze coś do nocnika robi. Albo od razu albo po chwili (tą grubszą sprawę;-)). Nie zmuszam go do siedzenia, sam siedzi i najwyraźniej mu to pasuje. Nie spędza na nocniku dłużej niż minutę, może dwie. Jakiś czas emu pojawił się u niego odruch, że jak go sadzam to się napina — wie, że takim sposobem coś zrobi.

W planie mam zaprzestać zakładania synowi pieluchy na dzień, przy czym czekam aż się zrobi cieplej, żeby mógł chodzić w koszulce i spodenkach (a nie body — za długo się rozpina i ściąga). Nie nastawiam się na jakieś nadzwyczajne sukcesy, chcę po prostu spróbować.

A! Na większości forów nazwaliby mnie szaloną, zmuszającą dziecko do siedzenia, a moje wyczyny — „łapaniem siuśków”. Nie widzę tego tak, czuję, że to co robię ma sens! Trzymajcie kciuki za tę naszą naukę :-)

Ps. Nocnik chyba zmienię na inny. Ten ma za mały wstęp dla chłopca. Zdarzyła nam się już fontanna na pokój ohm…


easystat.eu - Statystyki odwiedzin stron www